Strona główna » Aktualności » Widzew - Jagiellonia 4:2 Wideo, Foto
niedziela, 25.09.2011, 16:21; 1077 odsłon
© Mariusz Radowicz
Powrót Czesława Michniewicza do Łodzi nie był dla niego szczęśliwy. Mimo sporej wiedzy na temat swojego byłego klubu jego podopieczni nie byli w stanie wykorzystać tego na swoją korzyść.
Kolejny raz w tym sezonie Widzew rozpoczął mecz ligowy w składzie innym niż w poprzedniej kolejce. Do pierwszej jedenastki po karnym zesłaniu do MESY wrócił Krzysztof Ostrowski - zajął miejsce Princewilla Okachiego. Jagiellonia zaczęła mecz bez narzekającego na uraz Tomasza Frankowskiego, który zasiadł jednak na ławce rezerwowych.
Tuż przed meczem gorącymi owacjami łódzcy kibice przywitali powracającego na stadion przy al. Piłsudskiego trenera Czesława Michniewicza - Szkoleniowiec Jagi wciąż cieszy się na Widzewie ogromnym szacunkiem.

Od początku spotkania przeważali goście. Już w pierwszych minutach wywalczyli dwa rzuty rożne. Białostocczanie do otwarcia wyniku potrzebowali zaledwie czternastu minut. Wtedy z lewej strony dobre podanie otrzymał Tomasz Kupisz, który zgubił obrońcę i strzałem w długi róg pokonał bezradnego Macieja Mielcarza.
Widzew wziął się szybko do roboty - trzy minuty później po kilkumetrowym rajdzie w pole karne Jagiellonii wpadł Piotr Grzelczak i ładnym płaskim strzałem zdobył wyrónującą bramkę nie dając szans młodemu Krzysztofowi Baranowi. Tym samym rażący od początku sezonu nieskutecznością napastnik przełamał się akurat w spotkaniu przeciw szkoleniowcowi, który postawił na niego kilka miesięcy temu w obliczu słabej postawy Darvydasa Sernasa. Asystę zaliczył krytykowany ostatnio Mindaugas Panka.

Od tego momentu mecz się wyrównał, a gra toczyła się głównie w środku boiska. W dwudziestej minucie podkręcony strzał zza pola karnego oddał Nika Dzalamidze. Piłka jednak ostatecznie wylądowała w rękach Barana. Gruzin kilka minu wcześniej został ukarany żółtą kartką za faul - widać było dzisiaj po nim, że ma ochotę do gry i walki.
W 31. minucie sam na sam wyszedł Kupisz, ale świetnie zachował się Mielcarz, który interwencją nogami wybił piłkę na aut. Cztery minuty później dwa razy rzut wolny bił Adrian Budka. Za drugim razem Grzelczak uderzył głową mocno, ale piłka minęła bramkę o pół metra. Sześć minut przed przerwą po ładnym przerzucie Panki Krzysztof Ostrowski zgrał piłkę wbiegającemu Dudu. Brazylijczyk uderzył mocno, ale bardzo niecelnie. Sama akcja wyglądałą jednak obiecująco. Chwilę później Ugo Ukah faulował jednego z rywali praktycznie na linii pola karnego. Na szczęście arbiter nie wskazał na jedenasty metr, tylko na rzut wolny. Nigerczyka ukarał jednak żółtą kartką. Stały fragment wykonał Dawid Plizga i trzeba przyznać, że pomylił się minimalnie - piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

Tuż przed przerwą Widzew przyspieszył. W dobrej sytuacji w polu karnym znalazł się Dzalamidze, który strzelił jednak niecelnie, ale łodzianie wywalczyli korner. Chwilę później prostopadle w pole karne zagrywał Ostrowski, ale do piłki nie doszedł Grzelczak. To była ostatnia akcja przedłużonej o minutę pierwszej części gry.
Remis do przerwy był wynikiem w pełni sprawiedliwym. Jagiellonia stwarzała groźne kontry. Widzew starał się utrzymywać jak najdłużej przy piłce, jednak najbardziej niebezpieczny był również po kontratakach. Na wyróżnienie w łódzkich szeregach zasługują przede wszystkim aktywny Grzelczak, który nie tylko strzelił gola, ale w końcu umiał robić użytek ze swoich warunków fizycznych i nie był już tak bezradny w walce powietrznej jak w poprzednich meczach. Dobre zawody rozgrywał również Panka, który popisał się kilkoma podaniami najwyższej klasy. W drużynie gości bardzo niebezpieczny był duet Plizga-Kupisz. Piłkarze Jagi często niepokoili też Mielcarza niebezpiecznymi strzałami z dystansu. Kibice mieli prawo spodziewać się ciekawej drugiej połowy.

Tuż po przerwie na placu gry pojawił się Tomasz Frankowski, który zastąpił Marko Cetkovicia. Zaraz po wznowieniu gry świetnym rajdem popisał się Plizga. Jego szczęście skończyło się jednak w polu karnym Widzewa. W 49. minucie po akcji Budki i Panki na piątym metrze w znakomitej sytuacji znalazł się Grzelczak, ale strzelał po ziemi i trafił w rywala. Minutę później po świetnej wrzutce z rzutu rożnego Widzew na prowadzenie strzałem głową wyprowadził Sebastian Madera.
Nie minęło kolejne 60 sekund, a najlepsza dotychczas obrona w lidze popełniła drugi tego dnia błąd i bramkę wyrównującą strzelił po podaniu Frankowskiego klatką piersiową Kupisz.

Trzy minuty później Jarosław Bieniuk po dośrodkowaniu Budki z rzutu rożnego wpakował piłkę do bramki Barana poteżnym uderzenim głową! Futbolówka otarła się jeszcze o poprzeczkę, a Widzew znów prowadził.
W 63. minucie po odważnej akcji indywidualnej Dzalamidze wpadł w pole karne i wywalczył rzut rożny. Tym razem stały fragment nie był tak dorze wykonany jak poprzednie. W międzyczasie na boisku pojawili się w drużynie Widzewa Princewill Okachi (za Ostrowskiego), a w ekipie Jagiellonii Marcin Burkhardt (zmienił Kukola).

Ledwo Bury pojawił się na boisku a jego kolega z drużyny Baran poraz czwarty musiał wyciągać piłkę z siatki. Z czternastu metrów płasko strzelał niepilnowany Budka.
Jagiellonia próbowała szukać swoich szans, ale obrona Widzewa znów zaczęła przypominać monolit dzięki czemu rywalom bardzo trudno było stwarzać kolejne groźne okazje. Łodzianie zaś wyprowadzali kolejne kontry. W 75. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Adrian Budka. Bramkarz Jagi obronił z najwyższym trudem. W tym momencie na murawie pojawił sięPrzemysław Oziębała, któy zastąpił żegnanego owacjami na stojąco Dzalamidze.

Dziesięć minut przed końcem spotkania mniej widocznego po przerwie Plizgę zastąpił Maycon. W 83. minucie Widzew musiał radzić sobie przez kilkadziesiąt sekund w osłabieniu, gdyż Adrian Budka był poddawany zabiegom masażystów poza linią boiska. Wrócił na nie na chwilę, ale ostatecznie został zmieniony przez Jakuba Bartkowskiego.
Do 90. minuty meczu już niewiele się działo, obie ekipy konstruowały swoje sytuacje, ale żadna z nich nie zakończyła się jakimś większym zagrożeniem bramki. Dopiero w 90. minucie Widzew po rzucie rożnym dla Jagiellonii przejął piłkę i ruszył z kontraatakiem za sprawą Przemysława Oziębały, który zbliżył się do bramki na 5. metr, podał prostopadle w pole karne, ale tam na posterunku znajdował się Hermes i wybił na rzut rożny.

Sędzia doliczył do regulaminowego czasu gry 3 minuty, które w sporej części postanowił wykorzystać Ukah leżąc na boisku sygnalizując bolesne zagranie przeciwnika.
Widzew Łódź - Jagiellonia Białystok 4:2 (1:1)
0:1 - Kupisz 14' - zobacz bramkę
1:1 - Grzelczak 17' - zobacz bramkę
2:1 - Madera 50' - zobacz bramkę
2:2 - Kupisz 51' - zobacz bramkę
3:2 - Bieniuk 54' - zobacz bramkę
4:2 - Budka 65' - zobacz bramkę
